12 kwietnia odbył się finałowy mecz 11. sezonu ESL Pro League. Zwycięstwo w nim przypadło drużynie fnatic. W konfrontacji na pięciu mapach pokonali Mousesports z wynikiem 3:2. Trzecie miejsce zajęła duńska drużyna Astralis. Dzięki temu zwycięstwu fnatic powróciło do pierwszej trójki rankingów HLTV. Natus Vincere, pomimo niezbyt udanego występu, nadal utrzymuje się na szczycie z dużą przewagą – ma 876 punktów, podczas gdy ich najbliżsi rywale Astralis mają – 804. Fnatic jest obecnie na trzeciej pozycji w rankingu z 796 punktami.
Turniej pokazał, że format on-line, wprowadzony jako środek konieczny ze względu na ograniczenia związane z rozprzestrzenianiem się koronowirusa, jest w pełni uzasadniony, a rywalizacja w dalszym ciągu pozostaje widowiskowa i interesująca dla publiczności. Jednocześnie nie wszyscy gracze byli w stanie w równym stopniu dostosować się do nowego formatu. Niektórzy z nich zauważyli, że w Internecie trudniej było im działać w sposób skoordynowany i wykazywać się dobrym poziomem gry.
Drużyny z WNP spisały się całkiem nieźle i pokazały swoją konkurencyjność w meczu z czołowymi europejskimi drużynami. Jednak ich problemem pozostaje niestabilność wyników. Dotyczy to także NAVI, któremu nie udało się powtórzyć sukcesu odniesionego niedawno w Polsce.
Już niedługo rozpocznie się kolejny turniej ESL. ESL One: Road to Rio rozpoczyna się 22 kwietnia.