Dzięki 30-letniemu doświadczeniu w przemycaniu leków przez sporne granice „Doktor” dowodzi oddziałem komandosów kawalerii. Plotka głosi, że Romanowom w jakiś sposób udało się dokonać jednoczesnej detonacji kilku elektrowni ONZ. Wrogowie uważają go za wyrachowanego, ostrożnego i niezwykle dokładnego. Matka oczywiście twierdzi, że po prostu wdał się w złe towarzystwo.
„To proste: postępujemy zgodnie z planem, a naszym planem jest zwycięstwo.”